Kupowanie samochodu używanego zaczyna się dziś zazwyczaj od telefonu. Otwieramy ogłoszenie, przewijamy zdjęcia, patrzymy na przebieg, wyposażenie, cenę i po kilkudziesięciu sekundach mamy pierwsze wrażenie: ten egzemplarz wygląda dobrze.
I właśnie z tym pierwszym wrażeniem trzeba uważać najbardziej.

Dobre zdjęcia potrafią bardzo skutecznie przykryć rzeczy, których później nie da się już nie zauważyć na żywo. Lakier sfotografowany w odpowiednim świetle wygląda głębiej, wnętrze po porządnym detailingu może sprawiać wrażenie niemal nowego, a odpowiednie kadrowanie bez problemu ukryje obtarty zderzak, uszkodzoną felgę czy różnicę w odcieniu jednego z elementów.
To nie znaczy, że każde dobrze przygotowane ogłoszenie powinno wzbudzać podejrzenia. Wręcz przeciwnie. Sprzedający powinien zadbać o odpowiednią prezentację samochodu. Problem zaczyna się wtedy, gdy wygląd auta na zdjęciach zaczynamy utożsamiać z jego rzeczywistym stanem.
Przy zakupie samochodu używanego najważniejsze rzeczy nadal dzieją się poza ekranem.
Samochód dobrze sfotografowany i samochód dobry technicznie to dwie różne rzeczy
Zdjęcia potrafią powiedzieć sporo o aucie, jeśli wiemy, na co patrzeć. Na pewno warto zwrócić uwagę na spasowanie elementów nadwozia, odcienie lakieru, stan foteli, kierownicy czy felg. Można też wychwycić rzeczy bardziej subtelne: inny reflektor po jednej stronie, nienaturalnie dużą szczelinę między maską a błotnikiem czy ślady demontażu elementów.
Nie da się jednak ze zdjęcia ocenić najważniejszych kwestii technicznych.
Nie usłyszymy, jak silnik pracuje na zimno. Nie poczujemy luzu w zawieszeniu. Nie sprawdzimy, czy skrzynia automatyczna przy rozgrzanym oleju zaczyna szarpać. Nie zobaczymy parametrów zapisanych w sterownikach i nie ocenimy, czy hamulce pracują równo.
Dlatego ogłoszenie samochodu używanego warto traktować jako filtr. Ma odpowiedzieć na pytanie, czy warto jechać obejrzeć konkretny egzemplarz. Nic więcej.
Dużo mówi nie tylko to, co na zdjęciach jest, ale również to, czego na nich nie ma
Jeżeli samochód ma trzydzieści zdjęć, ale wszystkie wykonane są z podobnej wysokości i prawie nie pokazują progów, dolnych partii zderzaków czy wnętrza bagażnika, warto przyjrzeć się temu dokładniej.
Dobre ogłoszenie nie musi pokazywać każdego centymetra auta, ale powinno dawać możliwie uczciwy obraz jego stanu.
Czasem więcej zaufania budzi zdjęcie niewielkiego odprysku na masce niż komplet fotografii, na których kilkuletni samochód wygląda jak eksponat z targów motoryzacyjnych.
Samochód używany ma prawo nosić ślady eksploatacji. Kamyczek na masce, delikatne zużycie fotela kierowcy czy drobna rysa na elemencie lakierowanym nie są niczym niezwykłym.
Ważniejsze jest to, czy stan auta ma sens w zestawieniu z jego wiekiem, przebiegiem i historią.
Wnętrze samochodu potrafi opowiedzieć historię, której nie ma w opisie
Przebieg zapisany w ogłoszeniu jest tylko jedną z informacji. Warto porównać go z tym, jak wygląda wnętrze.
Najbardziej oczywiste miejsca to kierownica, boczek fotela kierowcy, gałka zmiany biegów, pedały i przyciski, których używa się najczęściej.
Nie można oczywiście stosować prostego schematu: zużyta kierownica oznacza wysoki przebieg. Materiały w różnych modelach starzeją się inaczej, a samochód użytkowany intensywnie w mieście może mieć bardziej zmęczone wnętrze niż auto, które przejechało znacznie więcej kilometrów na autostradach.
Chodzi raczej o spójność.
Jeżeli samochód ma deklarowany bardzo niski przebieg, a fotel, kierownica, przyciski i pedały wyglądają tak, jakby przeżyły kilka razy więcej kilometrów, warto tę historię dokładniej sprawdzić.
Z drugiej strony zadbane wnętrze przy wyższym przebiegu nie powinno automatycznie odstraszać. Dużo ważniejsze jest to, w jaki sposób samochód był użytkowany i serwisowany.
Lakierowanie jednego elementu nie przekreśla auta
To temat, przy którym bardzo często dochodzi do nieporozumień.
Kupujący przyjeżdża z miernikiem lakieru, znajduje wyższą wartość na jednym błotniku i uznaje, że samochód jest po poważnej kolizji.
Tymczasem naprawa lakiernicza może oznaczać zarówno lekkie przetarcie na parkingu, jak i poważną szkodę. Sam wynik pomiaru nie mówi jeszcze, co się wydarzyło.
Znacznie ważniejsze jest to, gdzie znajduje się ingerencja i jak została wykonana.
Ponownie lakierowany błotnik czy drzwi to zupełnie inna historia niż naprawy obejmujące słupki, progi, podłużnice albo elementy konstrukcyjne nadwozia.
Dlatego przy oględzinach samochodu używanego sam miernik nie wystarczy. Trzeba jeszcze wiedzieć, co oznaczają poszczególne odczyty i jak wygląda fabryczna konstrukcja danego auta.
W praktyce dobrze wykonana naprawa kosmetyczna może nie mieć większego wpływu na dalszą eksploatację samochodu. Źle wykonana naprawa konstrukcyjna to już zupełnie inny temat.
Pod maską liczy się nie tylko to, czy wszystko jest czyste
Idealnie umyta komora silnika potrafi wyglądać bardzo efektownie.
Tyle że z punktu widzenia kupującego niekoniecznie jest to zaleta.
Przy oględzinach bardziej interesuje nas to, czy widać świeże wycieki, zapocenia, ślady płynów, napraw przewodów albo nietypowe ingerencje.
Najlepiej obejrzeć silnik przed pierwszym uruchomieniem.
Zimny rozruch potrafi bardzo dużo powiedzieć o kondycji jednostki napędowej. Słychać wtedy pracę rozrządu, napinaczy, wtryskiwaczy, czasem koła dwumasowego. Łatwiej też wychwycić nierówną pracę, problemy z odpalaniem czy nietypowe dymienie.
Jeżeli przyjeżdżamy obejrzeć samochód, a silnik jest już wyraźnie rozgrzany, warto po prostu zapytać dlaczego.
Nie musi za tym stać nic złego. Sprzedający mógł wcześniej przestawić samochód albo wrócić nim z jazdy. Ale przy ocenie auta używanego warto eliminować niewiadome, a nie je ignorować.
Jazda próbna mówi więcej niż pół godziny chodzenia dookoła samochodu
Są usterki, których nie zobaczymy na postoju.
Samochód może prezentować się bardzo dobrze, a po kilku kilometrach okaże się, że kierownica drży przy hamowaniu, zawieszenie stuka na krótkich nierównościach, auto ściąga na jedną stronę albo skrzynia zaczyna nieprzyjemnie zmieniać biegi.
Dlatego jazda próbna nie powinna polegać na przejechaniu kilkuset metrów wokół komisu.
Dobrze jest sprawdzić samochód w różnych warunkach.
Kilka nierówności pokaże pracę zawieszenia. Mocniejsze hamowanie może ujawnić bicie tarcz albo problem z prowadzeniem auta. Przyspieszenie pod obciążeniem powie coś o pracy silnika i skrzyni. Przy wyższej prędkości mogą pojawić się drgania, których w mieście w ogóle nie zauważymy.
Warto również wyłączyć na chwilę radio.
To banalna rzecz, ale podczas oględzin samochodów używanych często więcej słychać wtedy, kiedy po prostu przestajemy rozmawiać i zaczynamy słuchać auta.
Przy automacie nie wystarczy sprawdzić, czy samochód rusza
Automatyczne skrzynie biegów są dziś bardzo popularne, a jednocześnie potrafią generować spore koszty, jeśli były zaniedbane.
Podczas jazdy warto zwrócić uwagę nie tylko na samą zmianę biegów, ale także na zachowanie skrzyni przy ruszaniu, redukcji, mocniejszym przyspieszaniu i zmianie kierunku jazdy.
Istotne jest również to, jak skrzynia zachowuje się po rozgrzaniu.
Zdarza się, że na zimno wszystko działa poprawnie, a objawy pojawiają się dopiero po kilkunastu minutach jazdy.
Dobrze też wiedzieć, czy olej w skrzyni był wymieniany i czy właściciel posiada na to jakiekolwiek potwierdzenie.
Diagnostyka komputerowa nie polega na sprawdzeniu, czy świeci kontrolka
Współczesny samochód potrafi bardzo długo nie pokazywać kierowcy problemu, który jest już zapisany w sterownikach.
Dlatego przed zakupem auta używanego warto podłączyć samochód do odpowiedniego urządzenia diagnostycznego.
Samo odczytanie listy błędów to jednak dopiero początek.
Istotne bywają parametry pracy silnika, korekty wtrysku, wartości dotyczące filtra cząstek stałych, temperatur, ciśnień czy pracy poszczególnych układów.
W zależności od modelu można w ten sposób zobaczyć znacznie więcej niż tylko aktywną kontrolkę na desce rozdzielczej.
Jeżeli ktoś skasował błędy dzień wcześniej, zwykłe „brak błędów” niewiele nam powie. Trzeba patrzeć szerzej.
Historia samochodu powinna pasować do tego, co widzimy
Numer VIN i historia pojazdu są bardzo przydatne, ale również ich nie należy traktować jak wyroczni.
Nie każda naprawa musi znaleźć się w dostępnych bazach. Nie każda szkoda była likwidowana z ubezpieczenia. Samochód mógł być serwisowany w niezależnym warsztacie.
Dlatego dokumenty najlepiej zestawiać ze stanem faktycznym.
Jeżeli właściciel deklaruje regularny serwis, a pod maską widzimy zaniedbane płyny, sparciałe przewody i filtr, który wygląda na niewymieniany od bardzo dawna, coś się nie zgadza.
Jeżeli historia jest logiczna, dokumenty się zgadzają, a samochód podczas oględzin potwierdza ten obraz, wtedy mamy znacznie mocniejszą podstawę do podjęcia decyzji.
Najtańszy samochód w ogłoszeniach rzadko jest najtańszy w użytkowaniu
To rzecz, o której często zapomina się przy porównywaniu ofert.
Dwa podobne samochody mogą różnić się ceną o kilka tysięcy złotych. Ten tańszy od razu wygląda atrakcyjniej, ale po zakupie może wymagać opon, hamulców, rozrządu, serwisu skrzyni, naprawy zawieszenia i klimatyzacji.
Nagle różnica znika.
Przy zakupie samochodu używanego warto więc patrzeć nie tylko na cenę zakupu, ale na to, ile samochód będzie kosztował w pierwszych miesiącach eksploatacji.
Czasami egzemplarz droższy o kilka procent jest realnie tańszym zakupem, bo ktoś wcześniej wykonał serwis, wymienił zużyte elementy i utrzymywał auto w dobrym stanie.
Dobry samochód używany nie powinien być oceniany jak samochód nowy
To chyba najważniejsza rzecz podczas oględzin.
Samochód kilkuletni będzie miał pewne ślady użytkowania. I nie ma w tym nic złego.
Jeżeli zaczniemy odrzucać każdy egzemplarz przez drobną rysę, lakierowany błotnik albo niewielkie zużycie fotela, możemy pominąć naprawdę dobre samochody.
Znacznie istotniejsze są rzeczy kosztowne i wpływające na bezpieczeństwo: stan konstrukcji nadwozia, silnika, skrzyni, zawieszenia, układu hamulcowego czy elektroniki.
Drobne wady wizualne są często łatwe do poprawienia.
Poważna usterka techniczna już niekoniecznie.
Jak więc naprawdę ocenić samochód z ogłoszenia?
Najlepiej nie próbować odpowiedzieć na to pytanie wyłącznie na podstawie samego ogłoszenia.
Zdjęcia, opis i historia auta pozwalają odsiać część ofert. Ostateczna ocena powinna jednak powstać dopiero po obejrzeniu samochodu, jeździe próbnej i sprawdzeniu jego stanu technicznego.
Właśnie dlatego przy sprzedaży samochodów używanych tak duże znaczenie ma nie tylko atrakcyjna prezentacja auta, ale również możliwość normalnego obejrzenia egzemplarza i porozmawiania o jego stanie.
Jeżeli samochód jest dobry, nie powinien bronić się wyłącznie zdjęciami.
Powinien obronić się również na podnośniku, podczas diagnostyki i na drodze.
Samochody używane Witpol Auto – Studzienice koło Pszczyny
W Witpol Auto w Studzienicach zajmujemy się motoryzacją szerzej niż tylko samą sprzedażą samochodów używanych. Na miejscu działają również serwis, diagnostyka oraz zaplecze blacharsko-lakiernicze.
To ma znaczenie, bo przy samochodzie używanym bardzo często dopiero spojrzenie mechanika albo blacharza pokazuje rzeczy, których na zdjęciu po prostu nie widać.
Jeżeli szukasz samochodu używanego w rejonie Pszczyny, Tychów, Czechowic-Dziedzic, Bielska-Białej lub na Śląsku, aktualne auta dostępne w Witpol Auto znajdziesz tutaj:
Zobacz aktualne samochody używane Witpol Auto
Witpol Auto
ul. Jaskółek 21
43-215 Studzienice
Przy zakupie auta warto pamiętać o jednej prostej rzeczy: dobre zdjęcia mają zachęcić do obejrzenia samochodu. Dopiero samochód na żywo powinien przekonać do zakupu.
